Wyprowadzając się z Bydgoszczy płakałam wtulona w
pluszowego misia, którego dostałam od przyjaciela. Co z tego, że miałam
dziesięć lat i nie powinnam płakać? Co z tego, że rodzice zapewniali, że
będziemy tu przyjeżdżać na wakacje, skoro nie byliśmy tam ani razu? Co ich
obchodziło to, że tracę przyjaciela? Co ich obchodziło to, że nie chcę mieszkać
w Jarocinie? Rodzice byli fanami muzyki rockowej, a Jarocin słynął z takiego
oto festiwalu. Chcieli brać w Nim czynnie udział, chcieli Go organizować.
Chcieli być w centrum tych wydarzeń nie pytając mnie o zdanie. Co miałam wtedy
do powiedzenia?
Przywykłam do życia w norze, jaką był Jarocin,
choć przyszło mi to naprawdę ciężko. Według moich rodziców znalazłam nowych
przyjaciół, ale co było mi po nich, skoro mój najlepszy przyjaciel był.. sama
nie wiedziałam gdzie. Nie wiedziałam, czy nadal mieszka w Bydgoszczy. Nie
wiedziałam, czy nawet mnie pamięta. Czy właściwie wiedziałam cokolwiek? Właśnie,
to było najlepsze pytanie. Kiedyś chciał zostać siatkarzem. Był bystry,
wysportowany i kochał siatkówkę. Ale czy udało mu się zaistnieć? Nigdy nie
sprawdzałam tego. Nigdy nie wpisałam w wyszukiwarkę Jego imienia i nazwiska.
Jan? Jak wielu Janów jest na świecie? Czy istniała jakakolwiek nadzieja, że
znajdę Mojego Janka? Janka Nowakowskiego? Wiedziałam, że jedynym wyjściem jest
powrót do Bydgoszczy. Po skończeniu więc Liceum miałam jeden cel - studia w
Bydgoszczy. Moi rodzice nie mieli tutaj nic do gadania, zaczynałam życie na
własną rękę. Najdziwniejsze było jednak to, że gdy im o tym powiedziałam
okazało się, że... mieszkanie w Bydgoszczy należy nadal do Nas i wcale Go nie
sprzedali, chociaż tak mówili dziewięć lat temu.
W pierwszej chwili to nawet chciałam na nich
nakrzyczeć, ale zdałam sobie sprawę z tego, że wtedy nie będę miała gdzie
mieszkać. Może rodzice Janka nadal tam mieszkali? Może znajdę przyjaciela?
Odebrałam od nich klucze i postanowiłam, że 14 września przeprowadzam się do
Bydgoszczy. Może to była ostatnia chwila, by znaleźć przyjaciela? Może jeszcze
mnie pamiętał?
Zośka, moja najlepsza jarocińska
przyjaciółka postanowiła mnie pożegnać w typowy dla niej sposób. Meczem
siatkówki. Jej tata był jednym z organizatorów corocznego turnieju siatkarek w
tym mieście, a w tym roku dodatkowo przyjeżdżała Skra Bełchatów i Transfer
Bydgoszcz. Zgodziłam się, wieczór spędzony z Nią wydawał się o wiele ciekawszym
rozwiązaniem, niż samotny czas spędzony w domu, bo przecież moi rodzice na
pewno nie mieliby dla mnie czasu. Norma.
~~~~
Trzynasty piątek powinien być pechowy.
Przynajmniej tak mówią ludzie, nawet, jeśli w to nie wierzą. Co więc sprawiło,
że piątek trzynastego, we wrześniu dwa tysiące trzynastego roku był wyjątkowy?
Siedziałam z Zośką za bandą
reklamowych po jednej ze stron boiska. O ile to coś można było nazwać bandą
reklamową. W każdym bądź razie siedziałyśmy tam, bo jej ojciec nam to załatwił.
Nie wnikałam, czy tak można, po prostu siedziałam i czekałam, aż siatkarze
pojawią się a tej małej hali. Ludzie też już się schodzili. Zośka mówiła, że
miejsca są nie numerowane, więc każdy siada, gdzie chce.
-Właściwie, to komu kibicujesz? - zapytałam.
-Skrze. - wyszczerzyła się. - Conte, to jest cudo! Pokaże
Ci, który to. Słodziasty Argentyńczyk, mówię Ci, zakochać się idzie! No i Kłos!
Ciekawe, czy znowu zrobi jakąś samojebkę! Szkoda, że Wrony nie ma... Chociaż
wiesz, w Transferze też mają jednego słodziaka. Jan Nowakowski! Matko, on jest
super!
-Jan Nowakowski? - zapytałam nie dowierzając.
-Nie, to nie rodzina Piotra z Resovii, - pisnęła.
Mówiła do mnie, ale ja jej nie
słuchałam. Mój przyjaciel jest w Bydgoszczy, nie będę musiała daleko szukać.
Dodatkowo zobaczę Go już dzisiaj. Pechowy piątek trzynastego? Nie dzisiaj.
____________
Jarocińska hala to dla mnie miejsce z którego mam wiele wspomnień, dlatego zaczynam opowiadanie właśnie tym miastem.
Póki co przedstawiam Wam tylko Prolog. Nie wiem, jak będę publikowała rozdziały. Czy nastąpi to po zakończeniu ZŁEJ DECYZJI, czy może rozdziały będą się pojawiały równocześnie, czy może na zmianę. Wszystko to muszę dokładnie przemyśleć.
Nagłówek wykonała malowana, za co serdecznie dziękuje! Wiesz doskonale, że Janek jako główny bohater jest tu głównie dla Ciebie.
____________
Jarocińska hala to dla mnie miejsce z którego mam wiele wspomnień, dlatego zaczynam opowiadanie właśnie tym miastem.
Póki co przedstawiam Wam tylko Prolog. Nie wiem, jak będę publikowała rozdziały. Czy nastąpi to po zakończeniu ZŁEJ DECYZJI, czy może rozdziały będą się pojawiały równocześnie, czy może na zmianę. Wszystko to muszę dokładnie przemyśleć.
Nagłówek wykonała malowana, za co serdecznie dziękuje! Wiesz doskonale, że Janek jako główny bohater jest tu głównie dla Ciebie.
Ojejujejujeju! ♥ Kocham Cię!
OdpowiedzUsuńCzytając to opowiadanie, czuję się, jakbym wygrała życie. :D
Główna bohaterka ma imię Weronika i ja mam na imię Weronika? Przypadek? Nie sądzę. :D
Zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie i nie mogę się już doczekać następnego rozdziału! :) Naprawdę, naprawdę dziękuję za wszystko!
PS Fajny nagłówek. :P